Trafiony – zatopiony, po prostu strzał w dziesiątkę.

Potrzebujemy fajnej fotki. Niekoniecznie chcemy za nią płacić – szukamy jej dla siebie, nie do wykorzystania komercyjnego. Czy też niekoniecznie bezpośrednio na niej zarobimy. Ok, może nawet dalibyśmy tego przysłowiowego piątaka. Nie potrzebujemy też dzieła sztuki w hiper-super rozdzielczości – nie będziemy nic drukować, stawiać bilbordów, nie wydajemy gazety na papierze kredowym. Powiedzmy że za oknem pada deszcz i potrzebujemy zdjęcia parasolki.

Wpisujemy co mamy wpisać w gugla i zaczyna się jazda. Darmowe wcale nie jest darmowe. A jak nawet coś tam jest darmowe – to 1% zdjęć, o bardzo ograniczonej tematyce, trzy sztuki na krzyż z danej „branży”. A cała reszta kosztuje tyle że klękajcie narody – za coś rozmiaru co najwyżej nędznego życzą sobie kilka dolców. A wysoka rozdzielczość to często pare stówek naszych złotych.

I szczerze mówiąc od dawna nie natknąłem się na żaden sensowny stock. Aż do wczoraj. Nie testowałem go jakoś strasznie mocno, brak czasu. Ale ma jedną zaletę już na pierwszy rzut oka – wszystkie zdjęcia są za darmo. Do dowolnego użytku. Póki co nie zobaczyłem tam nawet ani jednego znaku wodnego.

Dobra to teraz pora na test. Co prawda za oknem sypie pierwszy śnieg w tym roku ale nisko nad ziemią zamienia się w deszcz. Temperatura na plusie. Poszukajmy więc tej parasolki…

parasol

 

Oryginalny rozmiar to 5Kx3K pixeli.

A strona? No dobra, podzielę się tą informacją 🙂

pexels.com. Przyjemnego korzystania!